──/02 selected work
serwis rowerów drogich.
marka, która wygląda jak jej właściciel — branding + projekt strony, solo, dla wrocławskiego mechanika rowerowego.
brief
maciek to mechanik rowerowy z wrocławia, który po latach pracy z ludźmi otworzył warsztat dla drogich rowerów — mtb enduro, szos, graveli, miejskich premium. projekt miał jeden niepodlegający dyskusji warunek: yoki, jego suczka z adopcji, miała być w znaku jako integralny element tożsamości — nie maskotka dosztukowana po fakcie.
więcej o tle projektu i wyzwaniu
w lokalnym środowisku maciek jest rozpoznawalną postacią — wcześniej instruktor jazdy, organizator zawodów emtb enduro, współzałożyciel fundacji pomba zajmującej się szkoleniami techniki mtb. po latach pracy z ludźmi i maszynami otworzył warsztat dla osób, które rower traktują poważnie. yoki — mix goldena z jamnikiem — towarzyszy mu codziennie.
znamy się z maćkiem od dawna, więc nie był to projekt typu „brief w mailu i lecimy". więcej rozmów, mniej moodboardów. wyzwanie sprowadziło się do jednego: jak złapać ten konkretny ton, który maciek nosi w głowie. „wesoły pesymista" — tak sam siebie określa. marka miała być zabawna, ale w ponury sposób. premium, ale bez pretensjonalności. lokalna, warsztatowa, polska.
rozumiałam tę osobę, zanim zaczęłam projektować. to skróciło drogę i zdjęło z briefu połowę pytań, które normalnie by tam były.
design system
logo zbudowane wokół jednego sygnetu w trzech wariantach: niebieski okrąg, w nim biegnąca yoki obok koła roweru z kasetą. ruch, kontrast czerni z przygaszonym błękitem, oddech między elementami. wertykalna kompozycja z pełnym wordmarkiem do dużych formatów, sygnet w kółku z krótszym wordmarkiem do mniejszych zastosowań, plus wersja czarno-biała do druku jednokolorowego.
główny krój pisma to huta — slab serif od polskiego foundry, kotwiczący markę w idiomie ze złotej ery prl: bezpretensjonalnych obwieszczeń i komunikatów państwowych usług.
więcej o palecie i typografii
paleta jest dwuwarstwowa. głównie ciepły, przygaszony czerwony — kolor starego lakieru rowerowego, ramy, która przetrwała kilka sezonów — oraz spokojny szaro-niebieski jak warsztatowy fartuch. obie barwy mają w sobie tę „wesołą ponurość", o którą chodziło maćkowi. żywsze warianty obu jako akcenty, do call-to-action i miejsc, gdzie marka ma na chwilę krzyknąć. neutralne — od prawie-białego po graphite — dają oddech i premium feeling, którego wymagała kategoria klienta końcowego.
huta utrzymuje grę przez całą stronę: nazwa, kondensowane proporcje i masywne szeryfy grają z warstwą językową, którą nakładamy na komunikację. „cena urzędowa — obowiązuje wszystkich!" to nie żart pojedynczy — to celowy cytat z konwencji obwieszczeń. typografia ma powagę komunikatu z gabloty na dworcu, treść jest mrugnięciem do osoby, która ten kod kulturowy rozpoznaje.
the website
projekt wizualny, bez wdrożenia. minimalizm z charakterem — żadnych ozdób, żadnych iluzji premium-bo-marmury. nawigacja idzie w pytaniach (za ile? / gdzie? / kim jestem?) zamiast standardowych kategorii. kluczowa decyzja warstwy contentowej: copy w duchu prl-owskich obwieszczeń i sloganów państwowych, prowadzone przez całą stronę.
„otwarte zawsze kiedy tego potrzebujesz" komunikat państwowej usługi
„cena urzędowa — obowiązuje wszystkich!" obwieszczenie cennikowe
„maszyna to twój przyjaciel — szanuj ją i pielęgnuj" slogan zakładu pracy
„nie bądź burżujem — adoptuj kundelka!" antyburżuazyjna agitka, sparodiowana
„oszczędzaj paliwo — wybieraj komunikację zbiorową" kampania społeczna
dlaczego prl-owski ton działa w premium serwisie
pod tym kodem ukryta jest konkretna obietnica klienta: jedna taryfa dla wszystkich, brak „ceny za znajomość", przewidywalność. urzędowy ton paradoksalnie buduje zaufanie — bo rezygnuje z miałkiej grzecznościówki, którą zwykle dostaje się od marek premium („zapraszamy do skorzystania z naszej oferty…"). tu jest komunikat, fakt, koniec.
dla rowerzysty, który zostawia pod opieką ramę wartą tyle co używana corolla, jasna taryfa „obowiązuje wszystkich" jest ważniejsza niż obietnica „indywidualnego podejścia". ten sam idiom pokrywa nawigację, sekcje o właścicielu, mapę i opisy maskotki — cała strona mówi jednym głosem.
więcej o decyzjach layoutowych
hero z rozjazdem dwóch ilustracji — z jednej strony yoki, z drugiej koło roweru — i hasłem „otwarte zawsze kiedy tego potrzebujesz". kontrast (pies / maszyna) to brand w jednej linii.
cennik to sekcja, która najwięcej zyskała na tonie — rozwijane akordeony z kategoriami napraw (ogólny serwis, koła i opony, piasty i łożyska, napęd i przerzutki, hamulce, rama i zawieszenie, sztyca…) podpięte pod nagłówek „cena urzędowa — obowiązuje wszystkich". konkretna obietnica przewidywalności, ubrana w cytat z konwencji.
dwa portrety zamiast standardowego „about us". jeden o maćku — „maszyna to twój przyjaciel, szanuj ją i pielęgnuj" — krótko o drodze od instruktorki do warsztatu. drugi o yoki, opisanej jako mały wredny piesek, który pilnuje porządku i ocenia klientów wzrokiem strategicznym, gdy wchodzą („nie bądź burżujem — adoptuj kundelka!"). brand mówi za właściciela, nie o nim.
results
mierzalnych wyników nie podaję — strona to projekt wizualny, nie wdrożenie. ale brand wygląda dokładnie jak jego właściciel: yoki w znaku, prl-owskie obwieszczenia w copy, slab serif w typografii, dystans do siebie w nawigacji.
„premium nie polega na marmurach. polega na tym, że wiesz, czyje ręce dotykają twojej maszyny."
więcej o efekcie projektu
rzadko zdarza mi się projekt, w którym marka tak płynnie wynika z osoby. tu nie wymyślaliśmy charakteru — destylowaliśmy go z maćka. każdy element (od tonu nagłówków, przez yoki w sygnecie, po wybór huty jako kroju) ma w sobie coś jego.
serwis premium dla rowerów wartych więcej niż samochód, prowadzony przez człowieka z charakterem i humorem (ale nie tym haha) — i marka, która to potrafi powiedzieć bez tłumaczenia.
── następny projekt